MAMA

Zorganizowałam przyjęcie po chrzcie w domu. Czy uważam, że to był dobry pomysł?

Przeczytaj ten tekst, jeśli tak jak ja zastanawiasz się czy warto organizować chrzciny/urodziny/komunię w domu, nie wyrywając sobie przy okazji wszystkich włosów z głowy i pozostając w miarę dobrym zdrowiu psychicznym.

Wszystko zaczęło się, gdy jakieś dwa lata temu, razem z moją teściową zorganizowałyśmy w domu roczek syna brata mojego męża. Dałyśmy naprawdę czadu, do dziś bolą mnie palce na myśl o wycinaniu bohaterów filmu Auta z papieru i mocowaniu ich do kominka. Od tego czasu skrycie marzyłam o tym, że dnia pewnego powtórzymy tę akcję dla mojego dziecka (jeśli będę je miała). 

Od kiedy Lidka pojawiła się na świecie, budowałam w mojej głowie coraz bardziej wyraźną wizję jej pierwszych urodzin. Marzyłam, aby zrobić wszystko od A do Z, zadbać o każdy szczegół, sprawić że będą naprawdę fenomenalne. Wizja tego święta mocno hulała po mojej głowie i ciężko się było od niej opędzić.

Ponieważ Chrzest Święty, zaplanowany jakieś pół roku wcześniej, musiał zostać przełożony z kilku powodów, zdecydowałam się przeczekać zimę i na wiosnę zorganizować przyjęcie 2 w 1, chrzest połączony z pierwszymi urodzinami.

 

Pomimo, że od zawsze marzyłam o imprezie w domu, w pewnym momencie zaczęłam się wahać. Wyliczyłam, że moja naprawdę “najbliższa rodzina”, którą bardzo chcę zaprosić, to około 25 osób więc zaczęłam mieć poczucie, że trochę porywam się z motyką na słońce, a cały pomysł sprawi, że wyrwę sobie wszystkie włosy z głowy, pokłócę się z najbliższymi i będę tego żałować przez kolejne 10 lat.

Paulo i rodzice namawiali mnie na restaurację, moje wahania rosły, ale marzenie nie pozwoliło mi się poddać. Mimo tego ciągle się zastanawiałam, pytałam inne mamy o opinie, kalkulowałam, aż w końcu zdałam sobie sprawę, że..… do chrzcin pozostał miesiąc, a wszystkie sensowne restauracje od dawien dawna są już zajęte, problem rozwiązał się sam 😉

Na szczęście wiedziałam, że mogę liczyć na pomoc mojej mamy, męża, babci, teściowej, bratowej, ciotki… upewniłam się, że mnie wspomogą, bo chcą, a nie, bo ich do tego zmuszam pod groźbą wiecznego potępienia. Dzięki oddelegowaniu kilku zadań, organizowanie przyjęcia stało się o wiele prostsze.

Powiem Ci, jak to zrobiłam, być może też się wahasz, a mój post pomoże Ci w podjęciu decyzji.


Zdecyduj się na robienie przyjęcia w domu jeśli:


  • Zależy Ci na zminimalizowaniu kosztów. Prawdopodobnie wydasz mniej pieniędzy, niż na przyjęcie w restauracji. 
  • Lubisz organizować, czujesz się w tym dobrze, sprawia Ci to przyjemność.
  • Masz osoby skłonne Ci pomóc i potrafisz delegować zadania. Wszak nie chodzi o to, abyś się zarzynała.
  • Masz warunki mieszkaniowe, aby pomieścić daną liczbę gości, masz wystarczająco dużo stołów, krzeseł, talerzy, sztućców, szklanek itd. Ewentualnie, masz od kogo pożyczyć.
  • Lubisz gości, lubisz jak dużo ludzi robi Ci wjazd na chatę, nie dostajesz palpitacji serca na myśl o potencjalnych szkodach.
  • Zależy Ci na dekoracji wnętrz, przygotowaniu wszystkiego po swojemu, podwieszeniu 100000 balonów w kolorze bladoróżowym pod sufitem, jeśli najdzie Cię taka ochota 🙂

Jeśli przynajmniej na 2 z powyższych punktów odpowiedziałaś twierdząco, to znaczy, że jesteś gotowa. DO DZIEŁA.

  • MENU

Chrzest był o 12:00, przed 13:00 byliśmy w domu. Zdecydowałam się na obiad oraz deser. Wiadomo, gości należało nakarmić. Gdyby jednak było to tylko przyjęcie urodzinowe, prawdopodobnie przygotowałabym deser oraz przekąski: sałatki, koreczki, pieczywo, zimną płytę itp.

Trochę myślałam i wymyśliłam dania względnie łatwe w przygotowaniu, smaczne i łatwe do podgrzania. Wybieraj dania jednogarnkowe i koniecznie takie, które możesz w miarę szybko podgrzać, aby goście nie czekali zbyt długo lub nie dostawali jedzenia w zbyt dużym odstępie czasu. Kieruj się możliwościami Twojej kuchni i sprzętem, który posiadasz. Dasz radę podgrzać wszystko w jednym piekarniku? Masz duże garnki, aby ugotować dużą ilość np. ziemniaków?

Ja poprosiłam o pomoc mamę, teściową, babcię oraz bratową. Wyszłam z założenia, że wystarczy każdą osobę poprosić o jedną rzecz, np. ciasto, a będzie to spore odciążenie dla mnie. Wyszła taka trochę impreza składkowa. 

Warto tutaj wspomnieć, że moja Mama to taka osoba, która poproszona o jedną rzecz, zawsze przybędzie z dziesięcioma. Pomimo obietnic, że na pewno zrobi tylko jedną. Jeśli to czytasz – Kocham Cię Mamo 🙂

Ostateczne menu prezentowało się tak:

Obiad

Deser

1. Soczyste filety z kurczaka z grilla  8. Tort urodzinowy na bazie mleka roślinnego, słodzony bananami
2. Pieczona karkówka 9. Beza Pavlovej
3. Maślane puree 10. Sernik
4. Ryż Basmati 11. Czekoladowe Brownie
5. Kawałki kurczaka zapiekane w sosie beszamelowo-pomidorowym 12. Cantuccini
6. Sałata z żurawiną i orzechami 13. Muffiny z musem owocowym
7. Napoje ciepłe i zimne 14. Mini przekąski: popcorn, wata cukrowa, winogrona, brazylijskie brigadeiro, pianki
  1. Moja mama marynuje je przez noc w autorskiej marynacie, dzięki temu są nieziemsko soczyste i smaczne. W dniu przyjęcia wystarczyło wrzucić je na elektrycznego grilla, duża ilość została upieczona w kilka minut.
  2. Została upieczona w brytfance w piekarniku dzień wcześniej. W dniu imprezy wrzucona do piekarnika na chwilę, aby się podgrzała. Była mocno krucha i ciężka do pokrojenia więc ostatecznie ją poszatkowałam i serwowałam w małych kawałkach.
  3. Ziemniaki ugotowałam i przepuściłam przez praskę rano, przed wyjściem do kościoła. Później pozostało już tylko je podgrzać i przyrządzić na sposób mojej teściowej czyli na gładką, puszystą masę, z dużą ilością mleka i masła. Pycha!
  4. Ryż Basmati najpierw był opłukany na sitku pod bieżącą wodą, a potem wrzucony do sporego garnka z podgrzanym olejem, czosnkiem i solą oraz podlany wodą.
  5. Kurczak zapiekany w sosie beszamelowo-pomidorowym to także przepis mojej teściowej. Dzień wcześniej podsmażyła kurczaka w kawałkach, a potem przełożyła do naczynia żaroodpornego, zalała sosem beszamelowym oraz pomidorowym i na górze ułożyła ser. W dniu przyjęcia wystarczyło wrzucić do piekarnika do podgrzania. Na szczęście zmieścił się wraz z karkówką i tak sobie razem tkwili w tym piekarniku.
  6. Sałatka to hit mojej chrzestnej, przygotowywany na każdą chyba imprezę rodzinną. 
  7. Raczej standardowo: gazowane, soki, woda z mięta i cytryną, lekkie owocowe wino i piwo dla chętnych. Kawa i herbata. Wódkę na wszelki wypadek wsadziłam do zamrażarki, wiadomo, chrzciny się w Polsce opija, ale moja rodzina jest z tych niezbyt pijących więc wódka wciąż czeka na lepsze czasy.
  8. Zamówiony u mojej znajomej – mistrzyni cukiernictwa. Wiadomo, torty na takie okazje to często prawdziwe cuda. Ja poprosiłam o ładny, minimalistyczny tort w pastelowych kolorach, na mleku roślinnym i słodzony bananami. Moja córka z radością wtopiła w niego rączki. Potwierdzam: tort bez cukru, lukru itp może być prze-pysz-ny.
  9. Pavlova to mistrzostwo świata i chyba moje ulubione ciacho. Z truskawkami w szczególności. 
  10. Puszysty i miękki, wyznaję zasadę: żadnych bakalii 😉
  11. Brownie to flagowe ciacho mojej bratowej, zazwyczaj piecze dużą blachę, bo rozchodzi się w tempie błyskawicznym. Podawane z lodami waniliowymi i sosem malinowym albo czekoladowym – bajka
  12. Cantuccini pieczone przez moją babcię zrobiło furorę, chętnie podam Ci przepis, jak dla mnie są to ciasteczka idealne.
  13. Muffinki z musem owocowym, udekorowane masą śmietanową zamówiłam u piekącej sąsiadki. Prezentowały się pięknie.
  14. Mini przekąski były podane w małych kubeczkach, papierowych miseczkach itp. Zajęły gości podczas, gdy szykowałam obiad.

Zadania były jasno podzielone, większość rzeczy została przygotowana wcześniej, podczas przyjęcia pozostało tylko podgrzać poszczególne dania. Przy użyciu piekarnika, grilla elektrycznego oraz płyty grzewczej, udało mi się wydać wszystko w około 40 minut. W kuchni pomagała mama i teściowa, moja przyjaciółka roznosiła jedzenie i oferowała je gościom więc raz-dwa wszyscy zostali obsłużeni, a ja mogłam opuścić kuchnię.

  • ORGANIZACJA MIESZKANIA

Mam dość długi salon więc udało się ustawić kilka stołów w jednym ciągu. Praca w domu ma swoje plusy: posiadamy sporo stołów i biurek, wcześniej wszystko zliczyłam i wiedziałam, że wystarczy. Polecam zrobić próbę generalną przed uroczystością i wszystko dokładnie policzyć/sprawdzić. Będziesz wiedziała co masz, a czego brakuje i wciąż będziesz miała czas, aby zdobyć brakujące rzeczy. Ja musiałam pożyczyć kilka krzeseł od teściów i poprosić moich rodziców o pożyczenie kilku szklanek, talerzy, sztućców.

Jeśli chcesz, możesz skorzystać z wypożyczalni sprzętu, oferującej stoły, zastawę, krzesła itp. Natomiast ja sprawdziłam kiedyś ofertę kilku małopolskich wypożyczalni i okazało się, że taniej wyszło mi zainwestować w talerze, miseczki i szklanki z Ikei, które zostały ze mną na zawsze niż w dwudniowy wynajem.

Dzień przed uroczystością wszystko wysprzątałam, ustawiłam stoły, krzesła oraz nakrycie: obrusy, talerze, serwetki, szklanki. Rano wszystko czekało gotowe, dodałam tylko świeżo odebrane kwiaty.

WYSTRÓJ

Mój mąż to Brazylijczyk, a musisz wiedzieć, że Brazylijczycy są mistrzami świata w wystroju przyjęć i imprez. Wszelkie chrzciny, urodziny itp mają zazwyczaj niesamowitą oprawę, a wszelkie gadżety można kupić w licznych sklepach z artykułami na przyjęcia. Miałam szczęście, że leciała do nas ciocia z Brazylii i przywlokła ze sobą walizkę pełną ozdób tak niesamowitych, że moje oczy w życiu takich nie widziały. Wiem, że w Polsce są sklepy, które oferują podobne produkty, ale zazwyczaj są one w baaardzo wysokich cenach (patera do ciasta za 200zł? hm…). 

W praktyce wygląda to tak, że buduje się piękną dekorację ściany z jakimś wybranym motywem przewodnim, wykorzystując w tym celu balony, zasłony, girlandy, wydruki wielkoformatowe i tym podobne. Przed ową ścianą ustawia się stół i zapełnia go ciastami, tortami, ozdobami, przekąskami i różnymi miłymi dla oka rzeczami. Całość służy jako główny element wystroju, ale także jako punkt do robienia zdjęć z imprezy (między stołem a ścianą jest kilkanaście centymetrów odstępu).

Oczywiście, mojej rocznej córce raczej całe to przyozdabianie chaty wisiało i powiewało, najbardziej była zainteresowana balonami z konfetti.

Kwiatowo-pastelowy wystrój, który zbudowałam przy pomocy teściowej:

Tak, jak wspomniałam: część ozdób jest z Brazylii, a część nabyłam w Polsce:

  • Podstawki na muffinki, paterę, korony, serwetki, słomki w sklepie Flying Tiger (Kraków, Floriańska)
  • Balony z confetti oraz z serduszkami pochodzą ze sklepu internetowego Pan Talerzyk Pan Talerzyk
  • Fajne talerzyki papierowe, kubki, miseczki znalazłam w Pepco
  • Balony jednokolorowe lepiej kupić tanio w hurtowni.

  • PREZENTY

Odwieczny dylemat, źródło nieustannych pytań i nieporozumień. Moja teściowa, która poprosiła o inspirację, otrzymała ode mnie listę 4 prezentów w różnych cenach, które spodobały mi się najbardziej. Wybrała piękny, drewniany rowerek. Gościom, pytającym o prezenty mówiłam, że nie powinni się tym przejmować, ewentualnie kupić coś drobnego. Tak właśnie czułam – moja córka naprawdę nie potrzebuje tony zabawek, a autentycznie zależało mi na obecności ludzi, a nie na rzeczach materialnych.

Ostatecznie otrzymała trochę biżuterii, klocki, misia, kilka ubranek, mokre chusteczki, kocyki i trochę gotówki, za której część zamierzam kupić jej tipi lub basenik z kulkami. I górę kartek z pięknymi, szczerymi życzeniami, które kiedyś jej pokażę. 

Myślę, że nasze dzieci doskonale czują nasze intencje, jeśli od małego będziemy je uczyć, że tego typu uroczystości są głównie dla prezentów, nie będą rozumiały ich najważniejszego znaczenia i przekazu. Myślę, że to dość spory problem, patrząc na to, co dzieje się obecnie przy okazji Komunii Świętej: cyrki z superdrogimi prezentami i wygórowanymi wymaganiami rodziców oraz dzieci.


Kilka dodatkowych porad, które przychodzą mi do głowy:


  • Roześlij zaproszenia z prośbą o potwierdzenie udziału. Dzięki temu będziesz znała dokładną liczbę gości i nic Cię nie zaskoczy
  • Przygotuj miejsce do zabawy dla dzieci, aby miały co robić podczas przyjęcia (u mnie była tylko dwójka dzieci, zabawa odbywała się w kojcu młodej, wypełnionym balonami).
  • Uważaj na małego solenizanta/solenizantkę. Takie przyjęcie to spore przeżycie: tłum ludzi, którzy chcieliby się pobawić z dzieckiem, zabiegana mama, dużo hałasu. Zadbaj, aby dziecko czuło się komfortowo. To w końcu Jego/Jej dzień.
  • To co możesz, przygotuj sobie zawczasu, najlepiej w przeddzień przyjęcia lub w dniu przyjęcia rano. Odbierz zamówienia, przygotuj dom, nakryj stół, wyprasuj ubrania, umyj / obierz / pokrój i wstępnie przygotuj jedzenie.
  • Poszukaj pomocy lokalnie, być może Twoja sąsiadka piecze i sprzedaje pyszne wypieki, a maleńka kwiaciarnia dwie ulice dalej tworzy cudne bukiety i bardzo ucieszy się z Twojego zamówienia. Zawsze warto wspierać lokalną społeczność.

 

  • CENA IMPREZY

Podliczywszy wszystko, wyszło około 1700zł. Czy to dużo, czy mało nie wiem, bo nie wiem jakie są średnie koszty takiego przyjęcia, ale wydaje mi się, że wyszło ok w porównaniu z kwotami, jakie podawały mi najbliższe restauracje. 


Dziękuję Ci za Twoją uwagę. Jeśli masz pytania odnośnie mojego postu lub swoje własne doświadczenia przy organizacji chrztu, daj znać! Bardzo chętnie wymienię się doświadczeniami.


Poczytaj także:

Nie bój się podróżować z dzieckiem!

5 rzeczy, których nie robię swojej córce

Jak podróżować z satysfakcją

 

10 comments

  1. […] Zorganizowałam przyjęcie po chrzcie w domu, wszyscy przeżyli […]

  2. Zawsze, kiedy jestem na brazylijskiej imprezie urodzinowej dla dziecka, zastanawiam się jak przyjęłaby taką oprawę polska publiczność. Wspominam wszystkie imprezy rodzinne, gdzie jedynym wskaźnikiem na to, że solenizant jest małoletni, był tort, czasami kolorowy, z którego maluch zdmuchiwał świeczki. Przez to wydaje mi się, że gdyby zaaplikować mojej polskiej rodzince imprezę, z taką typową, brazylijską oprawą, wszystkimi dekoracjami i ozdobnie pakowanymi cukierkami na wynos, to tylko by puknęli się w czółko i zapytali o bigos.
    Jak Twojej rodzinie podobało się takie urodzinowe spotkanie kultur?

    1. U nas jest tak, że moja rodzina trochę przyzwyczaiła się do lekkiej adaptacji wszelakich świąt pod rodzinę Paula (najciężej było z Wigilią;). Myślę, że gdyby byli na takiej typowej imprezie urodzinowej to wpadliby w spory szok i długo by z niego nie wyszli. Pamiętam, jak powiedziałam moim rodzicom, ile wujek i ciotka Paula wydali na piętnaste urodziny jego kuzynki: nie chcieli uwierzyć, dopóki nie pokazałam im zdjęć z oprawą niczym z imprezy dla supermodelek. A z kolei moja teściowa nie chciała mi uwierzyć jak jej tłumaczyłam, jak wyglądają obecnie polskie komunie. Ale na naszym chrzcie wszyscy byli raczej zachwyceni wystrojem, tzn. udekorowany stół wyglądał naprawdę ładnie i była na nim mnóstwo jedzenia, które skradło serca (brigadeiro!), a reszta imprezy była typową, polską posiadówką przy długim stole.
      Jesteś w Brazylii?

      1. Jestem w Brazylii od pół roku i ciągle odnotowuję wielkie różnice kulturowe w zakresie imprez. Dosłownie mnie wzruszają imprezy urodzinowe, gdzie widać, że to jest impreza dla dzieci, a nie spotkanie rodzinne nad bigosem, gdzie jakieś dziecko było pretekstem do zwołania sabatu.
        Ostatnio byłam na roczku rozmiarów polskiego wesela z pełną świadomością, że to naprawdę była tylko najbliższa rodzina. Śliczne dekoracje, biegające dzieciaki, popcorn, wata cukrowa, trampolina… Kolorowo i uroczo. Choć w pewnym momencie polski mózg zaczyna myśleć, czy to nie jest aż przesada, to jednak wspaniały stół ze słodyczami wygrywa z bigosem.
        Drugą przepaść widziałam właśnie na komunii. Mi też nie wierzyli, kiedy tutaj opowiadałam o wielkich imprezach w Polsce z tej okazji. W Brazylii faktycznie to jest przeżycie duchowe, sprawa dzieje się głównie w kościele, bez wielkiego przepychu, typowego dla komunii w Polsce. A po kościele poszliśmy na pizzę. Tak po prostu.
        Jeszcze nie przerabiałam imprez “dwukulturowych”, więc mnie bardzo ciekawią reakcje obydwu stron. Na razie są imprezy całkowicie polskie z jednym brazylijskim gościem albo na odwrót.

        1. Mnie chyba najbardziej wzrusza sposób w jaki ludzie są ze sobą, z okazji urodzin, ślubów, ale też zwykłych, codziennych spotkań. W jaki sposób potrafią się na szybko zorganizować i zebrać i to w jakiej ilości! (20 osób najbliższej rodziny 😉 Ktoś wrzuca mięso na ruszt, ktoś gotuje gar ryżu, jakaś sałatka z pomidora z marchewką i już, wszyscy siedzą, jedzą, rozmawiają i przebywają ze sobą. Nigdy nie jestem pojąć jak to się dzieje, że gdzie nie pójdę, tam zawsze są ludzie z rodziny, i to w dużej ilości. Jedziemy na śniadanie do jednego dziadka – stół obsadzony ze wszystkich stron. Potem na obiad do drugiego – to samo: nagle wita się ze mną chmara ludzi. Mam wrażenie, że jakoś tak łatwo im przychodzi spotykanie się na co dzień, przez co mam ciągłe poczucie, że jestem częścią czegoś niesamowitego 😉 My lecimy teraz w sierpniu i chyba zostaniemy do końca roku.

          1. Daj znać, jeśli będziecie w stolicy 🙂

            Mnóstwo ludzi, wszędzie zawsze.. poznaj ciocię, wujka, kuzynkę, sąsiadkę kuzynki i jeszcze trzy ciocie… Wszyscy wszystkich przytulą, wyściskają. Brazylijskie rodziny są naprawdę niesamowite. Wielkie i przyjacielskie! Widać różnicę z polskim lekkim chłodkiem wobec nieznajomych (nawet jeśli to rodzina). I zawsze mają akurat gorący ryż i fasolę w wielkich ilościach!
            Staram się brazylijskiej wielkiej rodzinie, którą nadal poznaję, dać trochę Polski i zawsze, jak mamy zapowiedzianą wizytę, to dostarczam łakocie według przepisów polskiej mamusi i polskiej babci. Wobec tutejszych ciast, które w polskim rozumieniu można nazwać “suchą babką”, serniczki, szarlotki i ptysie tutaj są przyjmowane z wielkim entuzjazmem. Polecam do wkupywania się w łaski 😉

          2. Mieszkać będziemy u dziadka Paula w Inhumas w Goiani więc niedaleko stolicy. Na pewno będziemy w Sao Paulo, Caldas Novas, może Rio, może Ilha Bella. Może napiszemy jakiś wspólny artykuł o polskim życiu w Brazylii? 😀

          3. Bardzo chętnie się podzielę moimi wrażeniami z życia w Brazylii. 🙂

  3. Potwierdzam, że cantucci są doskonałe, szczególnie własnoręcznie pieczone 🙂 O wiele bardziej z włoskich ciastek lubię amaretti, ale tych niestety nie każdy może jeść do woli (pestki moreli w składzie). Co do przyjęć, pamiętam doskonale, że za moich czasów każdy robił przyjęcie w domu, jakim cudem? Za to przejęcie przed wydarzeniem, widok rodziców dopinających każdy szczegół, ich ogromny wkład dawał mi do zrozumienia, że to naprawdę Mój Dzień i że to czas wyjątkowy.

    1. To fajnie, że tak mówisz. Aż mi się zrobiło ciepło na sercu jak pomyślałam, że mała Lidka kiedyś doceni moje starania. Co do cantucci, muszę w końcu użyć tego przepisu babci i spróbować czy mi wyjdą, bo jej wychodzą nieziemskie. Amaretti jadłam w zeszłym tygodniu odwiedzając przyjaciółkę w Passignano sul Trasimeno, ale dla mnie zdecydowanie wygrywają te pierwsze:)

Leave a Reply

Your email address will not be published.