CHORWACJAPODRÓŻE

Przewodnik po Jeziorach Plitwickich

Jest takie miejsce w Chorwacji, które słynie z pięknych zdjęć, a na żywo zwala z nóg pomimo tego, że nie znajduje się na wybrzeżu. Czy wiesz, o czym mowa? O Parku Narodowym Jezior Plitwickich oczywiście! Miejscu z krystalicznie czystą wodą pełną maleńkich rybek, bajkową zielenią, imponującymi wodospadami i pieszymi szlakami.

Piszę ten post na świeżo, po dzisiejszej wizycie w Parku, chcąc spamiętać wszystkie najważniejsze informacje i przekazać je dalej. Leżę sobie na łóżku, ledwo zipiąc, a moja Lidka, po 20 minutowej drzemce ma tyle energii, co pędzące stado antylop. Jak te dzieci to robią?!

Ale do rzeczy, zanim pochłonie nas błogi sen, a nagromadzone informacje wywietrzeją z głowy.

Najlepsze zdjęcia widokowe można zrobić z góry, na początku zwiedzania parku.

Rejon Plitwickich to środek kraju, na próżno tu szukać morza i plaży. Jest to rejon spokojny i pełen zieleni. Bardzo różni się od komercyjnego wybrzeża.

Można tu wpaść na jeden dzień, samochodem podczas jazdy na wybrzeże lub na wycieczce zorganizowanej, aby zwiedzić tylko i wyłącznie Jeziora. Można też skusić się na dłuższe, rodzinne wakacje, jeśli nie przepadasz za kąpielami słonecznymi, a lubisz jaskinie, górskie szlaki, wycieczki piesze, spokój, ciszę i las. Cały region usiany jest agroturystyką pełną gębą (taką, w której sympatyczni Chorwaci serwują gulasz na kolację), ale nocleg znajdziesz też w kilku hotelach oraz na niezliczonych kempingach. Zimą region jest nieźle przygotowany pod narciarzy.

Za pokój dwuosobowy u chorwackiej rodziny zapłaciliśmy 70 euro za noc.

Like a boss

Same Plitwickie Jeziora to dość skomplikowany system ponad 16 jezior, wodospadów, kilku szlaków turystycznych (od tych łatwych, do tych z tabliczką “wchodzisz na własną odpowiedzialność”). Park Narodowy istnieje tu od 1949 roku.

W jaki sposób rozpocząć zwiedzanie?

Najpierw dojedź do jednego z parkingów i zostaw tam samochód. Do wyboru są dwa wejścia, oznaczone na mapie jako ENTRANCE 1 oraz ENTRANCE 2. My zdecydowaliśmy się na 2, ponieważ była bliżej.

Pobraliśmy bilet parkingowy i znaleźliśmy miejsce postojowe. Parkuje się tutaj wg zasady: gdzie się uda, a najlepiej w cieniu i jak najbliżej wejścia.

Bilet dla auta osobowego kosztuje 7 kun/godzinę

Praktycznie od razu napotkaliśmy spory sznurek do zakupu biletów, ale po chwili okazało się, że wszyscy ludzie stoją w jednej kolejce, a kawałek dalej, w informacji, można było kupić bilet od ręki. Zapłaciliśmy 180 kun od osoby (poza sezonem jest taniej), a Lidia, jako dziecko do lat 7 weszła za darmo. Dzieci w wieku 7-18 lat płacą 80 kun. Jest też opcja zakupu biletów dwudniowych, jeśli jeden dzień to dla Ciebie za mało.

Park jest dość skomplikowany więc po wejściu musisz zadecydować ile macie czasu, jakie macie możliwości i który szlak wybieracie. Szlaki są oznaczone literami:

Wybraliśmy szlak B, podobno najłatwiejszy, najlepiej dopasowany do naszej małej Lidki.

Podążając za literką B, przeszliśmy ok. kilometr, podjechaliśmy busem, przeszliśmy kolejne 3 km, dotarliśmy do polany z jedzeniem, a na koniec popłynęliśmy statkiem do punktu wyjścia. Zajęło nam to jakieś 7 godzin, na spokojnie i bez pośpiechu.

Oznakowania na szlaku

Park nie jest przystosowany do wózków dziecięcych. Jest kilka miejsc z podjazdami do wyboru, ale większość trasy jest bardzo kamienista i jest do pokonania sporo schodów.

My zdecydowaliśmy się pozostawić spacerówkę w aucie i posiłkować się jedynie nosidłem, ale jeśli wolisz wózek i posiadasz taki, który jest: a) bardzo lekki i można go bez problemu nieść w razie potrzeby lub b) z bardzo dobrymi, terenowymi kołami to możesz się pokusić o zabranie go ze sobą.

Czasami masz wybór pomiędzy schodami, a podjazdem, ale niezbyt często.

W sezonie zwiedza się idąc w długim sznurku turystów więc najlepiej odpuść sobie zwiedzanie na czas, a zamiast tego zrelaksuj się, spowolnij i zajmij się leniwym podziwianiem nieziemskich widoków.

Ludzi jest sporo i nic w tym dziwnego. Park w sezonie jest czynny od 7:00 do 22:00 i miejscowi powiadają, że najlepiej rozpocząć bardzo wcześnie rano lub późnym popołudniem, aby uniknąć tłumów.

Nam tłumy przeszkadzały jedynie, gdy okazało się, że aby wejść na statek należy odstać swoje w naprawdę ogromnej kolejce w pełnym słońcu. Staliśmy na zmianę, a jedna osoba ukrywała się z Lidką pod drzewem, w zaciemnieniu. Zajęło nam to jakieś 2 godziny. Irytującym problemem było wpychanie się ludzi przed kolejkę i trzymanie miejsc (np. stoi sobie jedna pani po czym okazuje się, że grupa 10 kolejnych osób czeka na jej znak).

To tylko fragment kolejki 😉

Jeśli chodzi o jedzenie, wyboru dokonasz pomiędzy hamburgerem, cheeseburgerem, chicken burgerem, kiełbaską oraz kurczakiem z rożna.

W części restauracyjnej (ta największa znajduje się na polance, tuż obok kolejki na statek) też trzeba swoje odstać. Najlepiej, aby jedna osoba poszukała wolnego stolika, a inna stanęła “za jedzeniem”. Dania mają przystępne ceny, a ajvar obok do frytek stanowi uroczy dodatek.

Rzeczy, o których musisz pamiętać, podróżując z małym dzieckiem.

  • Na szlaku nie ma toalet, a raz na jakiś czas pojawia się ławeczka. Przy dziecku pieluszkowym najlepiej zabrać ze sobą jakiś podkład, aby w razie potrzeby zmienić pieluchę na ławce albo na trawie.
  • Jeśli się nosicie, na 100% zabierz ze sobą nosidło/nosidło turystyczne/chustę.
  • W Parku nie ma możliwości zakupu jedzenia dla dzieci więc wszelkie słoiki, soczki, zupki, termosy z jedzeniem trzeba zabrać ze sobą.
  • Jeśli nie chcesz chodzić zbyt dużo z dzieckiem, możesz poruszać się głównie statkami.

Toalety

Są podzielone na damskie i męskie i nie należą do najczystszych, tłum “odwiedzających” robi swoje. Jest też toaleta dla niepełnosprawnych, ale nie wiem czy znajduje się w niej przewijak ponieważ nie dało się zlokalizować klucza do niej. Zaproponowano mi przewijanie w niewielkim pomieszczeniu obok toalet, ale było ono po brzegi wypełnione dymem papierosowym. Także tak, jak pisałam wyżej: najlepiej przewinąć dziecko na trawce, używając podkładu.

Kilka porad Odpowiedzialnej Matki Polki

  • Weź ze sobą wodę i pilnuj, aby Twoje dziecko/dzieci się nie odwodniły.
  • Pamiętaj o wysmarowaniu ww. kremem z mocnym filtrem. Ja sama za dzieciaka uległam poparzeniu słonecznemu w Chorwacji i uwierz mi, że ból jest nieziemski!
  • Pamiętaj o nakryciach głowy i okularach.
  • Zadbaj też o siebie. Szczęśliwy rodzic to szczęśliwe dziecko 🙂

A co najważniejsze: daj się zaczarować Plitwickimi, podziwiaj krystalicznie czystą wodę, imponujące wodospady, licz ryby widoczne w wodzie, poszukaj kaczek. Pokaż dziecku jakie cuda potrafi stworzyć Matka Natura!

Całe mnóstwo rybek

kilka kaczek też się znajdzie
sporo wodospadów, mniejszych oraz większych
każdy oznaczony tabliczką
spacery kładką tuż przy wodzie

Czy warto jechać do Plitwickich Jezior?

Warto! No chyba, że wybitnie nie lubisz miejsc mocno turystycznych i unikasz tłumów. Wtedy możesz się zastanowić dwa razy. Plitwickie to jedno z miejsc w Chorwacji, które koniecznie trzeba zobaczyć. Wiedzieli to moi rodzice, zabierając mnie tam 14 lat temu, wiem to ja teraz 🙂 Jeśli masz trochę czasu, warto zatrzymać się na kilka dni i poznać rejon Chorwacji, w którym znajdują się Plitwickie.

Jeśli spodoba Ci się i będziesz chciała/chciał zobaczyć więcej chorwackiej natury, Park Narodowy Krka znajduje się jakieś 161 km dalej.

Dziękujemy za uwagę i zapraszamy po więcej! Daj znać czy podobał Ci się post i czy masz własne doświadczenia z pobytu w Jeziorach. Jeśli masz jakieś pytania: pisz, chętnie odpowiem.


Obecnie jesteśmy w podróży po Chorwacji więc na bieżąco będą dodawane nowe posty z nowych miejsc. Jeśli używasz Instagramu, oglądaj nas na żywo na instastory:

http://www.instagram.com/karolina_valim/

Czytaj także:

http://www.vamily.pl/2017/05/10/jak-szybko-i-bezbolesnie-wyrobic-paszport-oraz-dowod-dla-dziecka/

Nie bój się podróżować z dzieckiem!

https://www.vamily.pl/2017/06/06/lizbona-z-dzieckiem-mini-przewodnik/

12 comments

  1. […] Jeziorach Plitwickich, Splicie, Dubrowniku pojechaliśmy do Zadaru, który wzbudził we mnie zupełnie inne uczucia i […]

  2. Przepiękne miejsce! Jest na naszej liście podróżniczych marzeń, ale będzie chyba musiało poczekać do przyszłego roku, bo w tym już się nie uda. Byliście tam specjalnie, czy przejazdem?

    1. Specjalnie, bo tak planowaliśmy naszą trasę po Chorwacji właśnie: Plitwickie, Split, Dubrovnik, Zadar. Tak sobie myślę, że może nawet będziecie mieli większą frajdę, jak pojedziecie w przyszłym, bo z troszkę starszym dzieckiem lepiej się będzie zwiedzało/można przejść więcej/wybrać dłuższy szlak.

  3. Wystarczy być przed 1 lipca i jest o wiele mniej ludzi i tańsze bilety w dodatku

    1. Zgadzam się! W grudniu podróżowałam do Zagrzebia i nie mogę sobie wybaczyć, że wtedy nie podjechałam do Plitwickich. Bilet tylko 55 kun i wyobrażam sobie, że musi być tam niesamowicie zimą (zimowe zdjęcia stamtąd są przepiękne!)… Z drugiej strony większość rodzin zwiedza Jeziora w wysokim sezonie, przy okazji wakacji na wybrzeżu więc wolałam napisać na co się trzeba nastawić 😉

  4. Piękne zdjęcia! Sama bym się tam wybrała. 🙂

    1. Dzięki! Ja mogłabym wracać i wracać 🙂

  5. Piękne widoki, sama niedługo wybieram się na odpoczynek. 🙂

  6. Piękne miejsce. Chętnie się tam wybiorę 🙂

  7. Z miejsca bym się spakowała i pojechała…

  8. Zachwycające miejsce i piękne zdjęcia 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published.