Podróże małe i duże

5 zasad udanych wakacji all inclusive.

Uwierz mi, wystarczy, że zwrócisz uwagę na kilka szczegółów, a Twoim wakacjom od razu skoczy słupek z podpisem “super udany urlop”, a nie jakieś tam stresy i zszargane nerwy.

Chociaż ja sama zawsze organizuję wszystko na własną rękę, rozumiem ludzi, którzy kupują wakacje zorganizowane. Mają urlop raz w roku, chcą wypocząć, niczym się nie przejmować, zrzucić odpowiedzialność organizacji na kogoś innego. Dlatego biura podróży w Polsce sprzedają tyle wycieczek. Ale zawsze jest odsetek ludzi, którzy wracają z wakacji rozczarowani, pełni pretensji i nerwów. Zazwyczaj są to ludzie, którzy troszkę za bardzo zaufali pośrednikom turystycznym.

Nie bądź jednym z nich. 

Sprawdź co zrobić, aby było tak pięknie

 

1.Na własną rękę ustal standard hotelu.

Hotele wakacyjne mają różne klasyfikacje: słoneczka, kropki, gwiazdki… Łatwo się w tym pogubić. Ale w dobie wujka Google’a i dostępu do informacji, łatwo się też odnaleźć.

Zapamiętaj: to, że hotel w pięknym katalogu biura podróży ma 4 słoneczka obok nazwy, to wcale nie znaczy, że to jest hotel **** gwiazdkowy! 

To nie jest tak, że ta klasyfikacja hotelowa jest ujednolicona w świecie. To, że 4 gwiazdki w Polsce to całkiem dobry standard nie oznacza, że w innym kraju będzie tak samo. Nie sugeruj się tego typu rankingami.

Moja porada: sprawdź na własne oczy i polegaj na opiniach ludzi. Wpisz nazwę hotelu, który Ci się podoba do Google, zobacz jego ocenę na Booking.com, zerknij na TripAdvisor. W sekundę się połapiesz czy hotel jest dobry, czy nie. Opinie ludzi dadzą Ci lepszy obraz sytuacji.

Ja zazwyczaj sugeruję się “bookingiem” i z upodobaniem czytam tam komentarze ludzi. Staram się nie rezerwować obiektów, które mają tam mniej niż 8/10, bo wiem jak booking liczy oceny i zazwyczaj poniżej 8 bywa kiepsko. Nawet jeśli nazwa dumnie mówi, że hotel ma pięć gwiazdek, ocena <8 go dla mnie z miejsca dyskwalifikuje.

Przykład: co z tego, że hotel ma 4 gwiazdki i kosztuje 800 zł za dobę, skoro każda kolejna opinia mówi, że jest brudny?

2. Nie daj sobie wcisnąć wakacji w kiepskiej pogodzie.

Ah te egzotyczne miejsca… Niektórym ludziom wydaje się, że słońce praży w nich cały rok, a morze jest zawsze ciepłe i przyjazne.

Czy wiesz, że np. w Turcji, w okolicach października może zrobić się dość nieciekawie? Gdy pracowałam w tureckiej Alanyi, przez cały miesiąc zalewała nas woda, nieziemskie ulewy. Pamiętam jak transportowałam turystów autokarami i podmywało nam cały bagażnik.

Nie mam nic przeciwko wakacjom po sezonie. Wręcz przeciwnie, uwielbiam po sezonie odwiedzać piękne miejsca w stanie spokojnej, błogiej ciszy i bez palącego skórę słońca. Lubię też ceny poza sezonem turystycznym oraz wyprzedaże w liniach lotniczych (sasasasasa).

Ale zanim kupisz takie wakacje, sprawdź dokładnie pogodę! Polegaj na sprawdzonych źródłach, przeglądaj prognozę długoterminową, sprawdź jakie w danym kraju były temperatury w ostatnich latach. Jeśli jest jak byk napisane, że lało i wiało, to nie wmawiaj sobie, że tym razem na pewno będzie lepiej, tylko użyj głosu rozsądku (to radzi Ci średnio rozsądna życiowo dziewczyna 😉

sucho i słonecznie poproszę raz!

3. Nie jeździj w tereny wątpliwe pod względem bezpieczeństwa.

Zakładam się o stówę, że znasz historię Magdaleny Żuk. Wiesz co się stało po jej śmierci? Ceny wakacji drastycznie spadły. Najlepsze hotele i resorty, takie jak Hilton*****, można było kupić w opcji all inclusive za 1500 zł. Mimo wszystko, przecierałam oczy ze zdumienia, kiedy zobaczyłam, że znajoma rodzina publikuje na Facebooku zdjęcia stamtąd.

Serio, jeśli jest tyle miejsc, do których można udać się na (niedrogie) wakacje, czy naprawdę warto pchać się do tych, w których wydarzyła się tragedia, bo nagle staniały?

4. Sprawdź biuro podróży.

Szczególnie po akcjach z 2012 roku, kiedy to biura podróży upadały jak domino, jedno po drugim, zostawiając tysiące ludzi na lotniskach w obcych krajach.

Sposoby na prześwietlenie biura podróży:

  • Korzystaj ze sprawdzonego pośrednika. Nie skacz po biurach podróży “bo tam mają stówkę taniej”.
  • Czytaj opinie w internecie. Zazwyczaj ludzie na biura narzekają dla zasady, ale szybko doczytasz, jeśli firma ma sumieniu coś więcej niż standardowe niedociągnięcia.
  • Zapytaj, czy biuro odprowadza składki do Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego. W teorii, w razie niewypłacalności organizatora, fundusz zapewni Ci bezpieczny powrót do kraju, a także zwrot 100 proc. kosztów wycieczki.
  • Sprawdź czy biuro posiada wpis do Rejestru Organizatorów Turystyki i Pośredników Turystycznych, o tu: https://www.turystyka.gov.pl/CRZ.aspx
  • Sprawdź także czy posiada Certyfikat Rzetelności wydany przez Rzetelną Firmę (taki certyfikat mają firmy nienotowane w Krajowym Rejestrze Długów jako dłużnik).

5. Czytaj umowy.

Wiem, wiem. Nikt tego nie lubi. Ja też czasem nie czytam. Ale staram się zmuszać do tego. Akurat w tym przypadku warto poświęcić chwil kilka na malutki druczek. Przeczytaj ze zrozumieniem i dowiedz się, czy firma nie wciska Ci bubla.


Dziękuję Ci za uwagę. Daj znać, jeśli moje porady Ci pomogły.

Podrzuć ten tekst komuś, kto planuje wyjechać na wakacje.

Pozostańmy w kontakcie tutaj, na Facebooku lub na Instagramie.

Udanego oglądania świata!


Poczytaj także:

10 łatwych sposobów na tworzenie i zachowywanie pięknych wspomnień z podróży

Jak podróżować z satysfakcją

Jak sobie radzić, gdy wymarzone wakacje okazują się klapą?

 

Tags:

17 comments

  1. Jeszcze nigdy nie wykupiłam tego typu wyjazdu. Aż włos mi się jeży na głowie, gdy pomyślę, jak firmy skubią i oszukują turystów, którzy zamiast wypocząć mają zszarpane nerwy

  2. My też planujemy i wyjeżdżamy na własną rękę. Powyższe rady są jak najbardziej praktyczne i podpisuję się pod nimi. Przydatny wpis 🙂

  3. Super artykuł. Podrzucam go mężowi 🙂 Ja jakoś nie pałam miłością do zorganizowanych wakacji przez biuro podróży. Wolę taką wersję jak Twoja 🙂

  4. Hotele, gwiazdki i biura podróży, to brzmi tak… profesjonalnie. I nudno, jak dla mnie. Dla mnie udane wakacje są na polu namiotowym. Zawsze są emocje i miłe wspomnienia 😀

    1. Ja uwielbiam roadtripy, spanie na dziko, najbardziej w świecie marzy mi się kamper…Ale z drugiej strony, nie pogardzę opcją wyspania się w porządnym hotelu (kocham te hotelowe śniadania!). Jestem więc trochę rozdarta w tych kwestiach 🙂

  5. Dobre rady, ja zawsze jeszcze sprawdzam hotel na mapach google czy wygląda tak jak na stronie/ulotce 🙂 I wolę też podróżować sama, przynajmniej jestem za siebie od początku do końca odpowiedzialna, wole to niż niespodziankę że biuro padło, a ja zostałam sama na końcu świata i nie wiem co zrobić 🙂

    1. Mapy google to też super myśl, te zdjęcia pokazują jak jest naprawdę 🙂

  6. Dla mnie ważne jest właśnie rozeznanie na Trip Advisor i Bookingu. Ogladam tam zdjęcia ludzie, którzy tam byli, a nie te które robione są do katalogów 🙂 I dziękuję za pozostałe rady, będę częściej o nich pamiętać 🙂

  7. Z powodu zawirowań politycznych i etnicznych właśnie nie wybierałam się w ostatnim dziesięcioleciu (!) do Egiptu. Zwyczajnie się boję.

  8. Jak dzisiaj pamiętam pierwsze, i jedyne wakacje w Tunezji. Z racji tego, że zaufaliśmy ze znajomymi, znajomej od znajomej 😉 wzięliśmy ofertę z polecenia. Na dzień przed wylotem zagłębiłam się w czeluściach internetu gdzie czekały na mnie gorzkie słowa dotyczące tej oferty u innych, którzy się na nią zdecydowali. Pisali, że dane biuro podróży nie ma w swojej ofercie tego hotelu i po przylocie do Tunezji zostaniemy poproszeni na bok na lotnisku w celu ustalenia przekierowania gdzie indziej. Wyłączyłam internet. Chciałam nie myśleć. Nikomu nic nie powiedziałam co przeczytałam. I co po przylocie na lotnisku zostaliśmy poproszeni na bok, a ja wiedziałam już co wydarzy się dalej. Niby standard hotelu był ten sam ale kto to wie jeśli nie ma się porównania samemu. Na dodatek przez 5 dni były ulewy, które skutecznie uniemożliwiały jakiekolwiek wyjścia, a co dopiero korzystanie z basenu lub wejście do morza. To były nasze najgorsze wakacje. Od tego czasu zanim się zdecydujemy na hotel tydzień przeszukuję internet w poszukiwaniu opinii.

    1. To są niestety częste praktyki. Jak pracowałam w Turcji, najgorsze były overbookingi ze strony hotelu. Przyjeżdzam zameldować grupę ludzi, a w recepcji informacja, że hotel nie ma tych pokoi i będą ludzi przenosić. Jeszcze pół biedy, jeśli przenosiny do fajnego hotelu o podobnym standardzie, ale czasem to było takie upychanie ludzi gdziekolwiek, że szok. Mam nadzieję, że już Ci się nie przydarzy podobna historia!

  9. Szczerze powiem, ze nigdy nie podróżowałam poza granice kraju na własną rekę. Jakoś bezpiecznie się czuję z biurem podróży 🙂

    1. Spróbuj kiedyś, może będzie fajniej niż myślisz 🙂

  10. Fajne i ważne porady, szczególnie nr 3 .

    1. dziękuję, pozdrowienia dla Was 😉

Leave a Reply

Your email address will not be published.