Cały ten parenting

List do mojej córki. Część pierwsza.

Kończysz dzisiaj półtora roku, córeczko. Wiem, że dzisiaj obchodzimy Święto Zmarłych, dzień smutku i zadumy, ale nie mogę nic na to poradzić, że rozpiera mnie szczęście i radość. Jedyne czego pragnę, to celebrować dziś życie. Twoje życie. Jesteś z nami już 18 miesięcy. Niby tak niewiele, ale w tym czasie zdążyłaś przewrócić moje życie do góry nogami. Całkowicie! 

świat zrobił się jakiś taki bardziej kolorowy

Ciężko mi przypomnieć sobie, co właściwie działo się wcześniej, przed Twoim urodzeniem.

Wiem, że żyłam, oddychałam, pracowałam, budziłam się codziennie rano i zaczynałam dzień od kubka kawy. Codziennie też brałam prysznic, przygotowywałam obiad, kładłam się spać, chodziłam na spacery, jeździłam na wycieczki… Ale, gdy próbuję wrócić do tych czasów wspomnieniami, wszystko wydaje mi się jakieś takie niekompletne.

Niby piłam moją poranną kawę, ale bez tych małych rączek, próbujących niezdarnie wyrwać mi kubek, a potem wycierając do rękawa to, co rozlały. Niby robiłam obiad, ale bez małego tornada, panoszącego się po kuchni i wywalającego wszystko z dolnych szuflad. Niby brałam prysznic, ale bez malucha dobijającego się do drzwi kabiny i, po otwarciu, radośnie dołączającego do mnie w pełnym ubraniu. Niby budziłam się i chodziłam spać, ale bez małej istoty kładącej swoją główkę na mojej głowie, krzyczącej mi do ucha mamoooo na przebudzenie, albo turlającej się po mnie w środku nocy. Niby chodziłam na spacery i jeździłam na wycieczki, ale bez Lidki pokazującej mi palcem niebo, na każdego nadlatującego ptaka wołającej kokoooo i sprawiającej, że mogę znów spojrzeć na świat oczami dziecka.

Niby było w porządku, ale mimo wszystko jakoś tak bezbarwnie. Nie mówię, że moje życie było nieszczęśliwe bez dziecka, ale było jakieś takie niepełne tak, jakby brakowało bardzo ważnego elementu w układance i po jego wpasowaniu w końcu wszystko nabrało sensu.

A więc cieszę się, że jesteś. Bardziej niż z czegokolwiek innego dotychczas. Ciężko będzie Cię przebić 🙂 Już prawie nie pamiętam naszych początków, pierwszy rok Twojego życia sprawia wrażenie odległego snu. Rację mają Ci co mówią, że trzeba starać się od początku zapamiętać każdą chwilę, bo przemijają nadzwyczaj szybko. Teraz patrzę na Ciebie i mam wrażenie, że jesteś taka niezależna i samodzielna. Kiedy to było, jak ledwo mogłaś przewrócić się z pleców na brzuch?

Nie jesteś moja własnością, jesteś samodzielnym człowiekiem, bytem, kompletną osobą. Ale jesteś też kimś, kogo będę już zawsze wspierać z całych moich sił. Bo świat na którym żyjesz, nie jest dobrym miejscem. Jest pełen złych ludzi, niełatwych doświadczeń, niesprawiedliwych sytuacji. Myślę o tym szczególnie ostatnio, podczas, gdy przez media przetacza się kolejny skandal związany z molestowaniem seksualnym kobiet, a, pomimo XXI wieku, nasza sytuacja wciąż wygląda dość nieciekawie w porównaniu do męskiej. 

Na razie żyjesz w tym swoim bajkowym świecie, pełnym ptaków na niebie, znajomych twarzy, zabawek i zapachu mamy. Nie wiesz o tych wszystkich brudach, które dzieją się tuż obok Ciebie. I drżę na myśl, że kiedyś się o nich dowiesz. Że kiedyś zobaczysz, jaki świat jest przerażający, pełny przemocy i niebezpieczeństw. Że spotkasz złych ludzi na swojej drodze, a mnie nie będzie akurat obok. To chyba w macierzyństwie przeraża mnie obecnie najbardziej. 

Ale nic już z tym nie zrobię. Powołałam Cię na ten świat i teraz moja w tym głowa, aby nauczyć Cię jak najlepiej poruszać się po nim. I zawsze będę trzymać Cię za rękę, tłumaczyć różnice między dobrym, a złym i pomagać w chwilach zwątpień. Albo, jakby powiedziała to moja własna Mama, powyrywam z dupy nogi każdemu, kto kiedykolwiek spróbuje Cię skrzywdzić.

Dziękuję Ci za te półtorej roku, mam nadzieję, że spełniam się jako Twoja Mama i że jesteś ze mnie zadowolona.

Możesz na mnie liczyć! 


Dziękuję za Twoją uwagę! Jeśli udało Ci się dotrzeć do tego miejsca, zostaw proszę swój komentarz, będzie mi bardzo miło.

Możesz znaleźć mnie także tutaj:

INSTA VAMILYBLOG, tutaj FB VAMILYFAMILY i tutaj też YOUTUBE VAMILY


Zobacz też:

Vlog: Latanie z dzieckiem część I: lot międzykontynentalny -> przydatne info

5 rzeczy, których nie robię swojej córce

Nie bój się podróżować z dzieckiem!

 

 

 

 

Tags:

5 comments

  1. Wzruszająca pamiątka dla dziecka.

  2. Pięknie napisane, choć ja pewnie zrobiłabym to w zupelnie innym stylu.

Leave a Reply

Your email address will not be published.