Podróże małe i duże

Czy zimowe podróżowanie po Europie ma sens? + pomysł na grudniową objazdówkę

Czy lepiej od razu spakować krem z filtrem, klapki i poszukać taniego biletu do Tajlandii?

Panujący w Polsce trend sugeruje, że najlepiej wybrać opcję nr 2: bilety lotnicze do Azji są bardzo tanie w czasie polskiej zimy, która swoją drogą daje nam nieźle popalić i ewakuacja do ciepełka staje się szczytem szczęścia i spełnienia.

Rok temu o tej porze zastanawiałam się, gdzie by tu na koniec roku zdezerterować. Przeglądałam oferty, promocje i oczami wyobraźni widziałam siebie na tej słynnej huśtawce na plaży, co to wszyscy się na niej fotografują.

Przeglądałam facebooka, a tam zdjęcia choinek, bombek i dzieci ze Świętym Mikołajem przeplatały się z fotami znajomych, tak tłumnie pozdrawiających spod palm (“Jak tam w Polsce, bo u nas 30 stopni na plusie”), że przez chwilę myślałam, że zostali tam wywiezieni w ramach akcji społecznej “Polacy pod Palmami”.

Oczywiście w mig zapragnęłam mieć tak samo. Grzać się, wypoczywać, sączyć wodę z kokosa i panierować moją córkę w piasku. Sytuacja zmieniła się o 180 stopni, kiedy podreptałam do mojego męża, a ten ze szczerym zdziwieniem zapytał się, po co nam lecieć tak daleko, skoro Europa na pewno jest taka piękna zimą. (Paulo dopiero poznaje i odkrywa Europę, jako Brazylijczyk jest nią niezmiernie zaintrygowany). 

I wiecie co? Postanowiliśmy chwilowo porzucić temat palm, na rzecz zimowych europejskich krajobrazów i było…fenomenalnie. Do tego stopnia, że jak wsiedliśmy w samochód na początku grudnia, to ledwo zjechaliśmy do domu na Wigilię 🙂   

Jakie są plusy zwiedzania Europy zimą?

*Pewnie Cię zaskoczę, ale… temperatura. Nie przepadam za zwiedzaniem w upałach, szczególnie z małym dzieckiem jest to średnio fajna sprawa. Wolę przemierzać miasta na lekkim mrozie.

*Ceny także są o wiele bardziej przystępne, niż w szczycie sezonu wakacyjnego: tańsze jest zakwaterowanie, a często też wszelkie wstępy do parków, muzeów, galerii i na wystawy.

*Ludzi jest mniej, często znacznie mniej więc unikniesz tłumów turystów, szturmujących co lepsze miejsca.

*No i miejscowi zdają się być jacyś tacy bardziej szczęśliwi na Twój widok. Być może zdołali w końcu wypocząć po intensywnym sezonie.

Dlaczego Europa w zimie jest taka magiczna?

Bo jest o niebo spokojniejsza niż w sezonie. Miejscowości znane i lubiane są wciąż oblegane przez turystów, ale jednak trochę mniej niż w lato, a miejscowości mniejsze lub typowo nadmorskie zamierają, oferując odwiedzającym błogą ciszę.

Często lekki mróz przeplata się z ciepłym zimowym słońcem, które ogrzewa twarz. Kto powiedział, że jak wakacje, to tylko w 35 stopniowym upale? A co powiesz na słoneczne kilka stopni na plusie, które pozwala otulić się miękkim szalikiem i w spokoju zwiedzać, unikając tłumów i letniego potu, robiąc sobie przerwy na gorącą kawę lub czekoladę?

No i z czego słynie zimą Europa? Z jarmarków świątecznych! Uwielbianych i odwiedzanych co roku przez tłumy złaknione grzańca, spektakularnych choinek i ozdób świątecznych na ulicach, a także pysznych świątecznych fast foodów i słodkości. Kraków, Wiedeń, Zagrzeb, Berlin, Budapeszt? Na każdym z nich jest zawsze tak pysznie, ciepło i magicznie, że głowa mała!

A teraz opowiem Ci słówko o naszej zeszłorocznej krucjacie, być może zainspiruje Cię do zimowych wojaży.

Rzecz działa się w grudniu 2017. Mieliśmy prawie cały miesiąc zaplanowany na wyprawę “gdzieś”. No i wieczoru pewnego zasiedliśmy z Paulem i wytyczyliśmy trasę, która pozwoliła nam przejechać jak najwięcej ciekawych miejsc w 3 tygodnie, nie oddalając się aż tak bardzo od domu. Trasa zakładała, że odwiedzimy Budapeszt, Zagrzeb, Pulę, Rovinj, Triest, Bolonię, Wenecję i Wiedeń.

mniej więcej w taki sposób

Plan zakładał, aby w każdym z tych miejsc spędzać mniej więcej 3 dni i jechać dalej. Wszystkie miasta są położone w miarę blisko siebie więc uniknęliśmy zbyt długiej jazdy samochodem. Poszukiwaliśmy apartamentów lub mieszkań na wynajem, bo o tej porze roku były bardzo tanie. Właściciele czasami wręcz dziwili się z naszego przybycia. Zabraliśmy parę znajomych więc koszty noclegu i paliwa podzieliliśmy na pół. Staraliśmy się nie gnać, tylko każde miejsce zwiedzić na spokojnie. Raczej zagubić się w mieście, niż próbować zaliczyć wszystkie zabytki. Ja stawiałam na długie spacery z Lidką, która godzinami drzemała na zimowym słońcu. Pracowaliśmy w trakcie podróży więc ważne było dla nas, aby mieć czas na pracę. Do domu wróciliśmy bardzo zrelaksowani, z naładowanymi bateriami, a co najważniejsze wyciszeni i gotowi na intensywną świąteczno-sylwestrową końcówkę roku.

Zorganizowaliśmy wszystko na własną rękę: apartamenty zostały przez nas klepnięte przez stronę booking.com, wyruszyliśmy w drogę i tyle, reszta sama się klarowała. Włóczyliśmy się po jarmarkach, odwiedzaliśmy ciekawe muzea i zabytki, jedliśmy lokalne jedzenie. Gdy jedno miejsce zaczynało nam się nudzić, wyruszaliśmy w trasę, bez zbędnego pośpiechu.

A wiesz, co najbardziej urzekło mnie w odwiedzanych miastach?

Budapeszt

Świetnie skomunikowane centrum miasta, bardzo świąteczna atmosfera, pyszne owocowe grzańce świąteczne, wizyta w łaźni, budynek parlamentu, Baszta Rybacka i długi spacer nad Dunajem.

Łaźnie Gellert
spacer Dunajem
Danube

Zagrzeb

Pięknie wykonany i ozdobiony Jarmark Świąteczny (nie spodziewaliśmy się takiego kunsztu),  genialne Muzeum Zerwanych Związków, serce miasta – ulica Tkalčićeva, targ Dolac, kolej szynowo-liniowa do Górnego Miasta (zwana najkrótszą kolejką świata) i pyszne mięcho na kolację.

targ w Zagrzebiu
muzeum zerwanych związków

Pula

Tutaj już zrobiło się nadmorsko 🙂 W Puli najfajniejsze były żaglówki, stojące w porcie w zimowym słońcu, oczywiście słynny Amfiteatr, Świątynia Augustusa, Ratusz, puste plaże i kawa pita na dworze, w kawiarniach w centrum miasta.

Amfiteatr
puste plaże
wspomniane żaglówki

Rovinj

Rovinj jest przepiękne na każdym kroku. Pełne wąskich uliczek, prowadzących na wzgórze, z którego rozpościerał się niesamowity widok, a potem z powrotem w dół. Pełne okiennic, czerwonych dachów i prania wieszanego na sznurach między budynkami. Były urocze, małe kawiarnie serwujące słodkości i restauracyjki z owocami morza. Port oglądany z tarasu hotelu Adriatic (podobno najlepszego w mieście). Naprawdę żal było stamtąd wyjeżdżać.

malutkie uliczki
widok na miasto

Triest

Zapamiętałam go jako miasto psów. Psy towarzyszyły praktycznie każdemu mieszkańcowi, chowały się pod stolikami w restauracjach podczas, gdy właściciele jedli pastę. Czekały w kolejce w kawiarni, aż właściciele dopili espresso. Niektóre jeździły w specjalnych wózkach oraz były często, gęsto noszone na rękach. Istne szaleństwo. Była też pyszna, stosunkowo niedroga pizza i makarony. Włoskie wino i kawa. Piazza Unità d’Italia z otaczającymi ją neoklasycznymi pałacami i świąteczną muzyką rozbrzmiewającą z głośników, która dała mi ciary ze wzruszenia.

pieski na espresso
Piazza dell Unita dItalia

Wenecja

Od czego by tu zacząć… Miasto wyjątkowe, inne niż wszystko dotychczas. Pełne kanałów, gondolierów  i turystów (nawet w grudniu). Maleńkie knajpy serwujące makarony domowej roboty, Plac Św. Marka oglądany z dachu Bazyliki, Pałac Dożów, Canale Grande i niezliczone mosty nad kanałami, niekończące się spacery wąskimi uliczkami i ciągłe trafianie do ślepych zaułków, Most Westchnień, wycieczka gondolą i słynna księgarnia Libreria Acqua Alta, ukryta trochę poza głównymi szlakami, ale koniecznie trzeba ją zobaczyć! Cudne miasto. 

widok na Plac św. Marka
Most Westchnień
Libreria Acqua Alta

Bolonia

Dla mnie wyjątkowa, bo to tutaj po raz pierwszy w moim życiu przyleciałam samolotem. Na swój sposób ciekawa. Zobacz jej serce, czyli Piazza Maggiore i zajrzyj do biblioteki. Obejrzyj fontannę Neptuna, spróbuj przepysznych lodów rzemieślniczych, podziwiaj mury miasta (min. Porta Saragozza) i półcienie, z których miasto to słynie. Zrób zakupy przy Via dell’Indipendenza, zagub się w małych uliczkach targowych pełnych skarbów kuchni włoskiej: serów, tagiatelle, ravioli, szynek i mięs.

słynne półcienie
miasto czerwieni
długie spacery

Wiedeń

Pod koniec naszej wycieczki opadliśmy z sił i postanowiliśmy pozostawić Wiedeń na następny raz, a więc pozwól, że o Wiedniu opowiem Ci w innym wpisie, np. tutaj https://www.vamily.pl/2017/10/26/miasta-w-europie-ktore-koniecznie-musisz-odwiedzic-w-2018-roku-czesc-ii/ 

Tak, jak pisałam cała trasa zajęła nam ok. 3 tygodnie. 3 tygodnie niespiesznej jazdy po Europie, a raczej jej części. Objazdówki to nasz ulubiony sposób na podróże, w mijającym roku udało się zrobić jeszcze dwie podobne, ale o tym już w kolejnym wpisie.

Podsumowując: pakuj auto, pakuj rodzinę, przyjaciół i jedź w Europę! Nieważne, o jakiej porze roku, myślę, że Cię w sobie rozkocha.


Dziękuję za Twoją uwagę! Jeśli udało Ci się dotrzeć do tego miejsca, zostaw proszę swój komentarz, będzie mi bardzo miło.

Możesz znaleźć mnie także tutaj:

INSTA VAMILYBLOG, tutaj FB VAMILYFAMILY i tutaj też YOUTUBE VAMILY


Poczytaj także:

Miasta w Europie, które koniecznie musisz odwiedzić w 2018 roku. Część I

Ciekawostki o Brazylii, które pomogą Ci wygrać milion w teleturnieju.

 

Tags:

18 comments

  1. […] Czy zimowe podróżowanie po Europie ma sens? + pomysł na grudniową objazdówkę […]

  2. Zazdroszczę podróży… sama planuję taką na przełomie stycznia i lutego 😀

  3. […] Czy zimowe podróżowanie po Europie ma sens? + pomysł na grudniową objazdówkę […]

  4. […] Czy zimowe podróżowanie po Europie ma sens? + pomysł na grudniową objazdówkę […]

  5. Ja od lat uciekam w zimie w stronę słońca 🙂 Jednak kilkudniowe wypady do Europy są równie magiczne, choć chłodniejsze 🙂 Mimo temperatury są świetną możliwością naładowania baterii i oderwania się od codzienności 🙂 PS. fajny ten Twoj blog 🙂

    1. dziękuję 🙂 Ja juz sama nie wiem na co się zdecydować, marzy mi się surowe piękno zimy, ale też palmy więc na grudzień mam bilety na Islandię, a na styczeń po cichu planuję Tajlandię, jak się uda.

  6. Świetny wpis, bardzo inspirujący. Planujemy z chłopakiem zwiedzić Europe, samochodem i po prostu zatrzymywać się wszędzie tam, gdzie coś nas zainteresuje. Może namówię go żeby niekoniecznie zwiedzać latem 😉
    Pozdrawiam!

  7. Nam w tym roku w zimie przytrafiła się podróż na Litwę… teraz wiem, ze zdecydowanie na tę porę roku odpowiedniejsze są cieplejsze klimaty 😉

    1. Chyba jednak tak..ja nie zapomnę sylwestra we Lwowie i spania z włączoną suszarką, aby się ogrzać;)

  8. Swietna inspiracja zwlaszcza dla mnie! Pół dnia dziś o tym myślałam 🙂 fajnie bylo na Was trafić. Pozdrowienia!

    1. Dziękuję, mi na Ciebie też, właśnie sobie podczytuję co nieco;)

  9. Europa zima jest bardzo klimatyczna. Poza tym, mniejsze kolejki, spokojniej. No i te Jarmarki… cudownie. Piekna trasa, a jeszcze z malutkim dzieckiem? Gratulujemy pomyslu i owagi!

  10. […] Czy zimowe podróżowanie po Europie ma sens? + pomysł na grudniową objazdówkę […]

  11. […] Czy zimowe podróżowanie po Europie ma sens? + pomysł na grudniową objazdówkę […]

  12. E tam, zima niestraszna. Wyznaję zasadę, że nie ma złej pogody, co najwyżej jest zły ubiór. Gratuluję odwagi, myślę, że warto się pokusić i zwiedzać świat niezależnie od pogody 😉

  13. Ale się uśmiałam z tym panierowaniem w piasku 🙂 A na serio strasznie się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga. Sama piszę i jestem mamą pracującą zdalnie więc doskonale wiem ile wysiłku trzeba w to wszystko włożyć. Dodatkowo są takie blogi i strony, na które wchodzisz i chcesz tam zostać, czytać, przeglądać, właściwie nie wiadomo dlaczego. Dla własnej potrzeby chciałabym zrozumieć co sprawia, że u Ciebie chce się zostać, ale nie jest to jakaś tajemna magia i energia bijąca z Twojego bloga. I niesamowicie, pięknie ujęta w słowa szczerość i prostolinijność, która porywa.

  14. Myślę ,że ma sens, jest po prostu inaczej 😉

  15. Wspaniała podróż! Cudowne zdjęcia! Naprawdę mega zachwycające!

Leave a Reply

Your email address will not be published.