#VAMILYPOLECAPODRÓŻE

Niesamowita górska atrakcja u naszych sąsiadów.

To miejsce chodziło za mną dłuższą chwilę i uwodziło swoim pięknem ze zdjęć w internecie. Nic więc dziwnego, że wylądowaliśmy tam przy pierwszej lepszej okazji, rzutem na taśmę z Zakopanego. Czy było warto dać się przekabacić na słowacką stronę mocy?

Chodník korunami stromov Bachledka znajduje się na Słowacji, ale dojazd do niego nie jest szczególnie skomplikowany. Wskakujemy do auta w Zakopanem wcześnie rano i po około godzinie jazdy jesteśmy już na miejscu. 

Trasa przez Słowację. Nawierzchnia nie najlepsza, ale za to jakie widoki!

W tym samym miejscu co chodnik, znajduje się też cała infrastruktura narciarska.

Parkujemy więc samochód na parkingu pod wyciągiem w Bachledce (bezpłatny, obsługa pomaga parkować ‘z sensem’) i okazuje się, że rozpościerają się przed nami dwie opcje: pieszy spacer pod chodnik lub wjazd krzesełkiem. 

Dla wytrawnego piechura wdrapanie się na górę to kwestia 20 minut. Dla spacerowiczów podziwiających widoki, takich jak my, ten czas może wydłużyć się dwukrotnie. Trasa jest wspaniała: ciągnie się lekko pod górę, oferuje przepiękne górskie widoki, ciszę, spokój oraz ośnieżoną, nienaruszoną naturę w gratisie, jeśli udajemy się tam w zimie oczywiście.

widzisz śnieżne niedźwiadki na drzewie?

Po skończonym mini trekingu naszym oczom ukazują się trasy dla narciarzy, górna stacja wyciągu krzesełkowego, drewniana karczma oraz, kilka metrów wyżej, słynna kręta wieża wieńcząca chodnik oraz kasa biletowa. 

 

Łapiemy oddech w karczmie, dopijamy gorącą czekoladę i kawę, obserwujemy przez chwilę narciarzy szusujących po zboczu i zbieramy się w stronę naszej atrakcji dnia. 

Chodnik kosztuje 8 euro dla osoby dorosłej…

6.5 euro dla dzieci 3-14 oraz dla seniorów +65, 5.5 euro dla dodatkowego dziecka do 14 lat, 21 euro dla rodziny 2+2 oraz jest darmowy dla dzieci do lat 3. 

Z wieży można zjechać krętą metalową zjeżdżalnią (dla osób wyższych niż 120 cm) za 1.9 euro, ale nie jest ona obecnie czynna, całkowicie zapchało ją biedną śniegiem. 

Jak widzisz poniżej, cennik jest podany również w języku polskim, tak samo jak informacja turystyczna na ścieżce oraz ulotki. 

Płacimy daninę, wchodzimy do środka i.. tutaj zaczyna się prawdziwa magia natury. Spacerujemy sobie tą krętą ścieżką powoli i na luzie. Wyciągamy ręce w kierunku ośnieżonych koron drzew, które wyglądają jak pokryte gęstą bitą śmietaną. Po drodze napotykamy urozmaicenia: 

oczywiście Paulo nie może się powstrzymać

oraz genialne przystanki przygotowane pod dzieci i dorosłych, które uczą o obecnej tutaj faunie i florze (będą one widoczne na moim filmie). Nieuchronnie zbliżamy się do wieży, na którą zaraz przyjdzie nam się wdrapać. 

Tak naprawdę chodnik ma dwa etapy: najpierw wąska, płaska ścieżka wśród drzew, a potem wspinaczka na wieżę widokową będącą uwieńczeniem spaceru. Całość trasy jest odrobinę dłuższa niż 1 km. 

Warto też wspomnieć, że między ścieżką, a wieżą usytuowany jest maleńki sklepik z pamiątkami. Fajniejsze z nich to gry dla dzieci i pluszowe wersje zwierząt występujących w okolicy. 

Zaczynamy “zdobywać” wieżę. Wydaje się wysoka, ale wejście na nią to kwestia kilku minut. Przynajmniej u góry jest nam ciepło po wspinaczce. Na szczęście, bo taka ekspozycja na okolicę przy -15 stopniach sprawia, że odmarzają nam policzki. 

Na szczycie wieży rozpięta jest elastyczna siatka, na którą można wejść, ale nie można po niej skakać. Zabawa dla ludzi, którzy lubią tracić równowagę i grunt pod nogami 😉 

Z góry widok jest najpiękniejszy. Widzimy kręty chodnik, po którym spacerowaliśmy chwilę temu, oddychamy porządnym górskim powietrzem, chłoniemy atmosferę ciszy i górskiego spokoju. Jest cudnie. Rozpościera się niesamowity widok na majestatyczne lasy Pienińskiego Parku Narodowego. Jest też niewiarygodnie zimno, więc szybko napawamy się widokami i zaczynamy schodzić z wieży. 

Wiosną będzie można z niej zjechać zjeżdżalnią, o której wspominałam powyżej, co będzie dodatkową atrakcją dla rzeszy turystów. 

Po zejściu z wieży nie wraca się już na ścieżkę, tylko niestety od razu do wyjścia. Nie ma jednak limitu czasu zwiedzania więc można się po “koronach” włóczyć nawet i dzień cały przy ładnej pogodzie. 

Podczas tej wędrówki trochę przegięłam…

zdjęłam rękawiczkę, aby nakręcić film dla was i pokazać wam te niesamowite widoki. Niestety po kilku minutach w bardzo niskiej temperaturze poczułam okropny ból w dłoni. Do tego stopnia, że ściągnęło mnie do parteru – przez chwilę myślałam, że zaraz zemdleję. Paulo zaciągnął mnie do wyżej wspomnianego sklepiku, usadził na podłodze i po kilku minutach trzymania dłoni pod bluzką i przykładania do ciepłego czajnika elektrycznego byłam gotowa do dalszej drogi. 

Wniosek z tego jest jeden – góry, nawet te niskie są dla ludzi rozważnych i odpowiedzialnych 😉 

Zdecydowaliśmy się zjechać na parking wyciągiem. 

Głównie, aby pokazać naszym brazylijskim znajomym na czym polega taki zjazd, który zresztą stanowił dla nich sporą atrakcję. 

Niestety nie jest to tania zabawa, bo jeden bilet dla zjazdu w dół kosztuje 7 euro czyli prawie tyle samo, co główna atrakcja (nie mieliśmy żadnego skipassu, ale taki jednorazowy bilet można kupić w kasie chodnika i pokazać paragon panom, którzy obsługują wyciąg, a oni was wpuszczą i pomogą wsiąść). 

Muszę przyznać, że nie jest to szczyt obecnej techniki. Trzyosobowa gondola jest stara, nieosłoniona od wiatru i lekko skrzypiąca. Zjazd jest powolny i dość długi, jak na tego typu wyciągi. W dół jechaliśmy ponad 20 minut, w trakcie których tak bardzo skostniały nam stopy, że przy wysiadaniu praktycznie ścięło nas wszystkich z nóg, ale nie będę kłamać – taka przejażdżka ma swój wielki urok, pomimo mrozu. 

Czy są tam jakieś dodatkowe udogodnienia?

W kasie ścieżki jest informacja, że można wypożyczyć wózek lub nosidło dziecięce. Mają także stojak na rowery, jedzenie w pobliskiej karczmie oraz kilka nowoczesnych placów zabaw tuż obok. Wyciąg oferuje transport złożonych wózków dziecięcych w obie strony.

Czy warto zabierać tam dzieci?

Przy towarzyszących nam ponad -15 stopniach nie zabrałabym tam Lidki (została z dziadkami w Zakopanem). Przy jej niechęci do ciepłego ubioru i nieustannej walce z rękawiczkami taka wycieczka mogłaby być niebezpieczna dla jej zdrowia, a nawet życia moim zdaniem. Nie wyobrażam sobie też zjeżdżania przemrożoną gondolą z takim małym, często krnąbrnym dzieckiem. 

Jeśli chcesz podejść pod ścieżkę pieszo, droga nie jest przystosowana do wózków więc pozostaje opcja nosidła lub dziecka idącego na własnych nogach. 

Natomiast jestem sobie w stanie wyobrazić rodzinę z małym dzieckiem (znam kilka takich), która często chodzi po górach, ma odpowiedni sprzęt, ubiór i jest zaprawiona w bojach, która zabiera dziecko na taką wycieczkę. Wszystko zależy od podejścia i przygotowania, bo na ścieżce widzieliśmy kilkoro maluchów. 

Przy ciepłej pogodzie z kolei, uderzałabym tam w ciemno z dzieckiem, dziećmi, a najlepiej całą rodziną!

Z całego serca polecam Wam ścieżkę!

Jest idealnym miejscem na jednodniowy wypad w góry obojętnie czy jesteś wytrawnym koneserem gór czy, tak jak my, okazjonalnym turystą spacerowiczem. Świetnie wygląda w zimie pod pierzyną śniegu. Idę o zakład, że świetnie wygląda także latem, gdy rozkwita natura i pokazują się ptaki oraz zwierzęta.

O tak, latem musi być tam szczególnie fajne, oczyma wyobraźni widzę świetną wycieczkę rodzinną połączoną z piknikiem, jazdą rowerami, obserwacją natury i wystawianiem buzi do słońca. 

Zimą można fajne pokombinować zwiedzanie ścieżki z jazdą na nartach i wyrwać się do Bachledki na cały dzień lub nawet na całe ferie, bo turystyka kwitnie także po słowackiej stronie ukochanych Tatr. Zresztą tego mówić Ci nie muszę, Słowacja z roku na rok staje się coraz bardziej popularna wśród polskich turystów.


Już wkrótce wrzucę też tutaj i na mojego Youtube’a film z Bachledki. Właśnie składam go do kupy! 


DZIĘKUJĘ CI ZA TWOJĄ UWAGĘ! JEŚLI CHCESZ POZOSTAĆ W KONTAKCIE,  DOŁĄCZ DO MNIE NA:

FACEBOOKU

INSTAGRAMIE 

YOUTUBE

DZIĘKUJĘ!
KAROLINA


Poczytaj też:

Ciekawe i nietypowe miejsca w Polsce, które warto znać!

Dwa świetne miejsca noclegowe w Zakopanem – #vamilypoleca

Darmowy ebook: Najfajniejsze rzeczy do zrobienia w Lizbonie.

Najpiękniejsze podróże to nie zawsze te w najdalsze zakątki świata

 

 

 

Leave a Reply

Your email address will not be published.